Blog > Komentarze do wpisu

Niedopasowanie duszy

Tak właśnie się dziś czuję. Tak czuję się przez większość swojego życia. Ale jeszcze nigdy tak bardzo mi to nie przeszkadzało jak teraz, kiedy życie jest już na półmetku. 

Niedopasowanie duszy do rodziny w której się urodziłam, do miejsc w których byłam, do ludzi których spotykam, do własnej osobowości.

Rodziny się nie wybiera - to zrozumiałe. Ona jednak w dużej mierze wpływa na naszą osobowość  Tłamsi i dusi to co Twoje, nie dostrzega potrzebę indywidualności, siłą sprowadza Cię na drogę, którą kroczą choć sami nie są jej pewni. Nie tworzą z Tobą relacji ale oczekują jej od Ciebie, wyśmiewają Twoje ambicje,  bo przecież przewyższają ich samych, w końcu budują przepaść - przepaść między Twoją osobowością a duszą. Po drodze doświadczasz rzeczy, które budzą lęk i nie możesz go ukoić w ramionach rodziny, bo przecież brak bliższych relacji. I tak wkraczasz w dorosłe życie. 

Życie, które nie do końca jest Twoje. Kroczysz drogą, która tylko z pozoru jest Twoją... Spotykasz ludzi, których nigdy byś nie spotkała idąc swoją drogą. Kolejnych ludzi, którym to pasuje i z chęcią Cię poprowadzą tą - nie Twoją drogą. Bywasz w nie swoich miejscach, zbierasz doświadczenia, których byś nie miała, gdybyś znalazła choć odrobinę siły, by się temu przeciwstawić. Ale jej nie masz, bo tak skutecznie Cię ukształtowali,, że nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy przez bardzo długi czas. Czasem Twoja dusza się odzywa, ale nie znajduje żadnego mostu, wciąż wisi nad przepaścią i tylko sporadycznie rozpaczliwe wołania usłyszysz, które to teraz Ty sam będziesz tłamsiła i dusiła. No bo jak? Miałabyś, zawieść już tylu ludzi? To już nie tylko Twoja rodzina, która Cię kształtowała ale też Twoja, którą sama gdzieś, na nie swojej drodze stworzyłaś. Zbyt dużo zobowiązań i obietnic. Musisz swą duszę tłumić. Musisz! Tak mijają Twoje „najpiękniejsze” lata...

Nagle, wszystko to się rozsypuje. W jednej chwili, cały ten- nie Twój, ale jednak Twój świat, przestaje istnieć. A Ty pogrążasz się w traumie. Trauma odbiera Ci rok życia, z tego okresu prawie nic nie pamiętasz, budzisz się tylko na chwilę, gdy wydarzenia życia dopominają się o Ciebie. Przecież, chciałaś temu sprostać...! DLACZEGO??? Dlaczego świat, który budowałaś legł w gruzach. Powoli się podnosisz, bo musisz, jesteś odpowiedzialna za życie, które powołałaś na ten świat ale jeszcze nie rozumiesz! Jeszcze wiele lat minie za nim zrozumiesz, że nie można żyć z przepaścią między duszą a osobowością. Jeszcze jest coś, co nie pozwala Ci tego dostrzec. To miłość, miłość którą stworzyłaś aby wynagrodziła Ci drogę w którą wyruszyłaś, a trauma jej nie zabiła. Miłość, w którą wierzyłaś  że jest tak silna, że wybaczy wszystko, więc się nie poddajesz  I czekasz, aż zaprowadzi Cię na samo dno, do czeluści piekelnych. 10 lat Tyle lat w nią jeszcze wierzysz, aż przychodzi dzień konfrontacji. Brzydzisz się sobą i tą swoją miłością. Czy można przestać kochać w jednej chwili? Nie wiem, choć tak to czułam, ale możliwe że miłość umarła dawno temu, tylko ta usilna wiara i brak konfrontacji, nie pozwoliły tego dostrzec. Nie ma już Twojego - nie Twojego świata. Zostajesz prawie z niczym mając 42 lata, syna 17-to letniego i boisz się, bo nie wiesz co dalej. Wiesz tylko, że musisz sobie z tym radzić. Zaczynasz nowe życie z wielką niewiadomą i z poczuciem porażki i wewnętrznej pustki. Nie masz nikogo, komu mogłabyś zawierzyć cały swój ból, więc uciekasz od niego, krocząc niepewną ścieżką. Jesteś nie ostrożna, więc spotykasz na niej osobę, która da Ci lekcję, która pokaże Ci jak mało wiesz jeszcze o sobie, ile w Tobie sprzeczności nagromadziło się,, kiedy podążałaś nie swoją drogą. Powoli zaczynasz rozumieć, że nad tą przepaścią sama musisz zbudować most, coś co połączy Twoją niedopasowaną duszę z Twoją osobowością. Przeszłości nie cofniesz, rodziny i doświadczeń kształtujących Twoją osobowość - też nie. Ale jest dziś i jutro, więc jest jeszcze czas, by choć maleńka część duszy, zabrała w moim życiu jeszcze swój głos. 

Tej osoby już w moim życiu nie ma, nie chciała w nim pozostać jako przyjaciel. A ja, nie potrafię o nim inaczej myśleć i choć nie długo minie rok, to wciąż mi go brakuje. Naszych rozmów, o wszystkim i niczym. O życiu i kabarecie. Dziękuję, że byłeś. 

 

 

wtorek, 01 stycznia 2019, sylonixb

Polecane wpisy

http://www.Counterliczniki.com